Blog

Georgia

Życie pisze różne scenariusze – często i gęsto takie na jakie jesteśmy otwarci… 😉 Od dziecka wierzę, że serdeczność to cecha międzynarodowa i ponadkulturowa. Uśmiech pomógł mi dogadać się nawet z 80-letnią Arabką. Muzyka łagodzi obyczaje, choć różnimy się od siebie – ludzie… wszędzie znajdą się tacy i tacy.
Czy kiedykolwiek pomyślałabym, że Gruzja będzie dla mnie ważna?
Na pewno nie te 10 lat temu, kiedy potrafiłam jeszcze chodzić 5-6 dni ciągiem po górach bez większego bólu stóp 🥰🙃 Kiedy spaliśmy w namiotach na 2500 m n.p.m…
Kiedy gruziński alfabet przypominał mi hieroglify, a opiekun koni – przesądny Gruzin prawie zostawił nas w Tuszetii, bo my kobiety weszłyśmy do ruin górskich świątyń, no i zjedliśmy wieprzowinę…
Gruzińska „cza-cza”, to nie tylko kroki 🙂 „Piczo” potrafi być dziki. Rodzina, to coś więcej niż rzeczownik. Po latach okazuje się, że gruziński fast food, wcale nie jest taki „fast”, bo Gruzini potrafią naprawdę połowę dnia spędzić w kuchni 😋 – byle było smacznie.
Często pytacie mnie czy byłam w Gruzji. Ano, prawie 10 lat temu. Myślę, że kiedyś jeszcze pojadę 🥰 Albo znów Gruzja przyjedzie do mnie ❤
PS: Foteczki znalazłam na dysku, więc pewnie część tych pięknych fotografii zrobili moi mili współtowarzysze podróży ❤

Brak komentarzy

Post a Comment